poniedziałek, 09 sierpnia 2010
Województwo: zachodniopomorskie
W nocy na polu namiotowym w Dominikowie podpalono osobowego mercedesa. Już przed południem zatrzymany przez funkcjonariuszy z Posterunku Policji w Drawnie sprawca zniszczenia mienia usłyszał zarzuty. Tłumaczył się głupotą i wypitym alkoholem. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Wczoraj Około 3.00 w nocy stanął w płomieniach zaparkowany na polu namiotowym samochód osobowy marki Mercedes. Tylko dzięki intensywnym opadom deszczu i szybkiej interwencji właściciela auto udało się szybko ugasić. Broniąc swojego dobytku mieszkaniec Poznania dotkliwie poparzył sobie rękę. Porzucona w pobliżu miejsca zdarzenia butelka po piwie z resztką benzyny nie pozostawiała wątpliwości, że pożar nie był nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności.
Podjęte przez drawieńskich policjantów czynności szybko doprowadziły do ustalenia i zatrzymania sprawcy. 26-letni mężczyzna poprzedniego dnia wieczorem był w grupie miejscowych młodych ludzi, którzy pokłócili się z osobami wypoczywającymi na polu namiotowym. Do scysji doszło po tym jak właściciel samochodu oskarżył miejscowych o urwanie i kradzież firmowego znaczka z maski pojazdu.
Nietrzeźwy 26-latek poczuł się tym zarzutem tak dotknięty, że w nocy wrócił na pole namiotowe z butelką po piwie wypełnioną benzyną i podpalił mercedesa. Rano do drzwi jego mieszkania zapukali policjanci. Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że skradziony znaczek firmowy wyrzucił do jeziora a samochód podpalił przez alkohol i własną głupotę. Za zniszczenie mienia odpowie przed sądem. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
tekst/foto: KWP w Szczecinie
| « poprzednia | następna » |
|---|